Weekendowo

Listopad to dla mnie najgorszy miesiąc roku. Długie noce, krótkie dni. Dni w zasadzie niewiele się od nocy różnią. Są równie ciemne. Wielka, mglista czapa wisi nad miastem. Czy gdzieś nad nią jest jeszcze niebo? I słońce?

W listopadowe weekendy chętnie zostaję w domu, oglądam filmy i czytam książki. Najchętniej w łóżku. Chociaż ten weekend spędzam w Gorzowie Welkopolskim. Jeśli macie dla mnie jakieś rekomendacje, co warto tam zobaczyć lub zrobić, chętnie skorzystam.
Ja natomiast namawiam was na wyjście do kina. Jeśli jesteście fanami Sagi Zmierzch na ekrany weszła właśnie jej ostatnia cześć. Tylko dla wielbicieli. Reszta chyba się nie połapie, o co chodzi. Do wszystkich, którzy nie widzieli poprzednich części: odpuśćcie sobie i tę. Chyba że przed sensem szybko nadrobicie braki. Do wszystkich Pań: nie ciągnijcie do kina swoich facetów. Może lepiej iść z koleżanką?
Nie widziałam jeszcze filmu "The Master" Paula Thomasa Andersona, ale zamierzam się na niego wybrać. To podobno prawdziwe arcydzieło i film, którego przegapić nie wolno. Jestem wielbicielką szalonego i nieokiełznanego talentu Joaquina Phoenixa, więc naprawdę czekałam na ten film. Jest to historia życia L. Rona Hubbarda, założyciela i pierwszego przywódcy sekty scjentologicznej. Temat kontrowersyjny i bardzo na czasie. Aż cud, że ten film w ogóle powstał biorąc pod uwagę, jak wielkie wpływy wszędzie ma ta sekta. Podobno.
Niezwykle interesująca premiera tego weekendu to film Piotra Trzaskalskiego "Mój rower". Piękna historia o trzech pokoleniach mężczyzn i ich wzajemnych relacjach. Prosta, zabawna i wzruszający zarazem. W rolach głównych Artur Żmijewski, jazzman Michał Urbaniak i debiutant Krzysztof Chodorowski. Plakat zachęca: cała prawda o facetach. Czego się dowiedziałam? Że mężczyźni są równie skomplikowani jak kobiety. :)
Czytam teraz "Pamiętniki żołnierzy baonu Zośka". Poleciłabym Wam, ale nie wiem, czy są w ogóle do kupienia. Upolowałam je w antykwariacie.

Pozdrowienia weekendowe.
  • ZOBACZ TAKŻE:
  • Film
Trwa ładowanie komentarzy...