Ja natomiast namawiam was na wyjście do kina. Jeśli jesteście fanami Sagi Zmierzch na ekrany weszła właśnie jej ostatnia cześć. Tylko dla wielbicieli. Reszta chyba się nie połapie, o co chodzi. Do wszystkich, którzy nie widzieli poprzednich części: odpuśćcie sobie i tę. Chyba że przed sensem szybko nadrobicie braki. Do wszystkich Pań: nie ciągnijcie do kina swoich facetów. Może lepiej iść z koleżanką?
Nie widziałam jeszcze filmu "The Master" Paula Thomasa Andersona, ale zamierzam się na niego wybrać. To podobno prawdziwe arcydzieło i film, którego przegapić nie wolno. Jestem wielbicielką szalonego i nieokiełznanego talentu Joaquina Phoenixa, więc naprawdę czekałam na ten film. Jest to historia życia L. Rona Hubbarda, założyciela i pierwszego przywódcy sekty scjentologicznej. Temat kontrowersyjny i bardzo na czasie. Aż cud, że ten film w ogóle powstał biorąc pod uwagę, jak wielkie wpływy wszędzie ma ta sekta. Podobno.
Niezwykle interesująca premiera tego weekendu to film Piotra Trzaskalskiego "Mój rower". Piękna historia o trzech pokoleniach mężczyzn i ich wzajemnych relacjach. Prosta, zabawna i wzruszający zarazem. W rolach głównych Artur Żmijewski, jazzman Michał Urbaniak i debiutant Krzysztof Chodorowski. Plakat zachęca: cała prawda o facetach. Czego się dowiedziałam? Że mężczyźni są równie skomplikowani jak kobiety. :)
Czytam teraz "Pamiętniki żołnierzy baonu Zośka". Poleciłabym Wam, ale nie wiem, czy są w ogóle do kupienia. Upolowałam je w antykwariacie.
Pozdrowienia weekendowe.
