O autorze
Jestem aktorką i dziennikarką (lub dziennikarką i aktorką). Na złość wszystkim, którzy chcieliby mnie jakoś ometkować i zaszufladkować, konsekwentnie odmawiam wybrania jedej z tych profesji do wpisania w rubrykę zawód. Studiowałem aktorstwo w Warszawie i w Krakowie, a potem dziennikarstwo na UW. Dyplom zrobiłam w Londynie. Gram w filmach i serialach, zarówno w Polsce, jak i na Wyspach. Kocham filmy. Dla "Dzień dobry TVN" robię wywiady z największymi gwiazdami światowego kina. Jestem filmowym ekspertem w TVN24, a w TVN Style prowadzę program " O tym się mówi". Jestem felietonistką magazynu "Glamour". Marzę o wywiadzie z Edwardem Nortonem i o tym, żeby zwiedzić cały świat. Podróże to moja wielka pasja. Uwielbiam też taniec, nurkowanie, snowboard i wakeboard. Wszystko, co gwarantuje wysiłek fizyczny i skoki adrenaliny.

Kiedy będę miała dziecko

Czy was też zastanawiają zdjęcia nowonarodzonych dzieci w gazecie? Że niby one się czymś od siebie różnią? Podobno niektóre są ładniejsze od innych. Może. Chociaż ja ostatnio zrozumiałam, że z dzieckiem jest jak z kobietą - nie wygląd jest najważniejszy. A wszystko za sprawą pewnego amerykańskiego talk show...

Jimmy Kimmel, amerykański komik poprosił młodych rodziców, żeby nagrali domowe video ukrytą kamerą, kiedy mówią swoim maluchom, że zjedli ich halloweenowe słodycze. Wszystkie. Jak można sobie wyobrazić, reakcje dzieciaków są dramatyczne. I w większości prześmieszne. Histeria, złość, agresja, płacz taki, jakby się świat kończył. Są też mniej zabawne sytuacje, jak wyzwanie rodziców, czy niszczenie sprzętów domowych. Niektóre z dzieci są przerażające niczym laleczka Chucky. Nie chciałabym zostać z nimi w jednym pomieszczeniu...

A na koniec trzy reakcje, ktore mnie szczerze wzruszyły...

Mama: Zjadłam wszystkie twoje słodycze, przepraszam.
Mała (uradowana): That's ok!

Mama: Zjadłam twoje słodycze.
Mała (beztrosko): I don't care. I just want you to be happy.

Mama: Zjadłam wszystkie twoje słodycze. Jesteś na mnie zła?
Mała (łkając cichutko): Nie jestem zła, tylko mi smutno. Może za rok w Halloween podzielimy się moimi słodyczami?

No takie dziecko to ja poroszę! Trzeba takie zamówić czy można sobie wychować?

A poważnie... Te maluchy miały po cztery, pięć lat. Większość zachowała się tak, jak można się było spodziewać, jak rozpuszczone bachory, ktore zawsze dostają wszystko na pstryknięcie palców. Zawsze mi się wydawało, że dzieci po prostu takie są. Kropka. Ale okazuje się, że tak być nie musi. Można wychować małą mądralkę, kochaną i dobrą, która troszczy się nie tylko o siebie. Teraz tylko muszę wykoncypować, jak to się robi... Nie zamierzam dać światu kolejnego małego, tupiącego nóżkami potworka...

PS. Czy to ma jakieś znaczenie, że wszystkie te pozytywne przykłady to były dziewczynki???
Trwa ładowanie komentarzy...